Brak czasu zakała XXI wieku. A w rzeczywistości ludzie mają z tym problem od dawna i od dawna mają problem z wygospodarowaniem czasu TYLKO dla siebie, polskie mamy. Dlaczego? Odpowedź jest prosta:

  1. Mieszanie życiowych ról – kiedy jesteś mamą 1, 2, 3… dzieci i do tego matkujesz swojemu mężowi to mamą jesteś na kilka etatów. Nic więc dziwnego, że czujesz się tylko mamą i nie masz czasu dla siebie. Czasem jest tak, że kobieta nie matkuje mężowi, ale za to jest mamą 24 godziny na dobę. Nowa życiowa rola jaką jest bycie mamą wymaga większego zaangażowania, nowych priorytetów i nowych umiejętności, ale nie oznacza to wcale, że jak już mamą jesteś, to masz nią być cały czas i tylko nią. Zostając mamą nie przestałaś być kobietą, partnerką czy żoną, córką, kochanką, przyjaciółką, siostrą itd. Dlatego weź kartkę i długopis i wypisz wszystkie życiowe role, które pełnisz. Następnie wypisz w jakim czasie, jak często i w jakich okresach chcesz pełnić tę rolę. Na przykład: kochanka, tylko dla męża, wieczorami w sypialni, rano w łazience, 3 razy w tygodniu po 1 godzinie. 

Mój przykład:

Jestem mamą dwóch synów. Starszy 21 lat ADHD, młodszy 10 lat autyzm. Oboje zawsze wymagali ode mnie większego zaangażowania i tak będzie pewnie do końca życia. Mam to wpisane w swoje macierzyństwo. Zupełnie inaczej wygląda moja rola matki wobec starszego syna – mniejsze zaangażowanie w pomoc i wychowanie, bo już go wychowałam i jest dorosły. I inaczej wobec młodszego syna. Kiedy mój młodszy syn jest w szkole, nie jestem mamą. W tym czasie jestem właścicielką firmy i angażuję cały mój czas i uwagę na prowadzenie działalności. Mamą jestem rano do około godziny 9. Od 9 do 14:30 jestem właścicielką firmy. Mamą znów jestem od 15:15, gdy z mężem odbieramy syna ze szkoły, podczas wspólnego przygotowywania obiadu, podczas niego jestem zarówno mamą dla starszego jak i młodszego i żoną dla męża. Potem każdy z nas ma godzinę tylko dla siebie. W ciągu dnia jestem jeszcze mamą przez 1,5 godziny, gdy wspólnie z mężem bawimy się z Olivierem na jego zasadach. Wieczorem syna szykuje do spania i kładzie spać jego tata. Jak widać mamą jestem cały czas, bo mam dzieci, ale tę rolę pełnię tylko w wyznaczonym czasie, miejscu i wobec wyznaczonych osób. 

2. Poświęcanie się – wiele razy słyszę te słowo od polskich mam. Przekleństwo, które gwarantuje ofiary, bo gdzie poświęcenie tam zawsze ofiara i tą ofiarą jesteś Ty. Poświęcanie się oznacza rezygnowania z innych ważnych dla nas spraw i osób, nawet z samej siebie, dla swoich dzieci, które (wierz mi!) nie oczekują od Ciebie poświęcenie. Nadejdzie czas, gdy zmęczysz się tym poświęceniem i będziesz miała poczucie krzywdy, bo przecież poświęciłaś swoje życie i siebie dla dzieci, a one takie niewdzięczne. Proponuję wykreślić słowo poświęcam się i zamienić je słowem angażuję się. Angażowanie się w coś oznacza, że dajesz swój czas, energię, pieniądze i uwagę nie okradając się z niczego. Podjęłaś decyzję, że się angażujesz i robisz to. Bez poświęcenia, bez ofiar, bez poczucia krzywdy. Tylko w wyznaczonym czasie, miejscu i wobec określonych osób. Patrz punkt 1.

3. Zosia samosia – jeśli chcesz sama, sama, sama bo ty lepiej, szybciej, idealnie to nic dziwnego, że nie masz sił i czasu. Wierz mi, że Twój partner nie jest skończonym głupkiem, żeby nie umiał zająć się waszym wspólnym dzieckiem lub przygotować sobie samemu jedzenia. Jasne, wiadomo, że jeśli przyzwyczaiłaś go do tego, że wszystko robisz sama, a on może sobie siedzieć i nic nie robić, to to wykorzystuje. Tak mu lepiej, łatwiej, przyjemniej. Kto, by nie skorzystał?! Jeżeli wciąż uważasz, że Twoje 3letnie dziecko jest za małe, by samodzielnie sprzątać swoje zabawki czy pokój i robisz to za niego, to co się dziwić, że padasz na twarz i nie masz czasu? Dodatkowo zastanów się, jakie wysyłasz sygnały do swojego dziecka. Jeśli Twój kilkulatek próbuje coś zrobić sam (i bardzo dobrze, tak się uczy, trenuje i dzięki temu kiedyś będzie samodzielnym i zaradnym dorosłym), a Ty mówisz: daj, ja to zrobię i go wyręczasz, to co zapisujesz w jego czystej księdze życia? Jesteś beznadziejny… nie umiesz… ja to zrobię szybciej/lepiej/dokładniej… I wzrasta w poczuciu swojej beznadziejności. Świetnie to obrazuje poniższa kampania.

4. Nieumiejętność delegowania zadań – a to wiąże się bezpośrednio z punktem 3. No wiesz Vika jak to faceci… Powiesz mu posprzątaj, a on tylko ogarnie. Wolę zrobić to sama, raz a porządnie! To rób, ale nie narzekaj, że nie masz czasu i jesteś zmęczona. Jeśli chcesz, by było po Twojemu to naucz swojego faceta i dzieci, jak to jest po Twojemu. Można to zrobić zarówno wchodząc w rolę żandarma i nie zyskać nic. Lub wejść w rolę zabawnej nauczycielki i poprzez zabawę nauczyć, pokazać i zyskać więcej czasu i energii. Wybór należy do Ciebie. Warto zastanowić się też, skąd w Tobie taki upór, że musi być po Twojemu? Skąd te przekonanie, że tylko Ty zrobisz dobrze lub tylko Ty masz to zrobić? Skąd i czy warto pielęgnować swój niezdrowy perfekcjonizm? Co się takiego stanie jak raz nie będą pozmywane naczynia? Spróbuj, sprawdź czy życie się skończy, czy wydarzy się jakiś dramat? Zachęcam do wypisania wszystkich obowiązków rodzinnych, domowych i ustalenie wspólnie z członkami rodziny, kto czym będzie się zajmować i w jakim czasie. Kiedy dzieci mogą współtworzyć plan działania czy podział obowiązków czują się ważne i członkami rodziny, a nie wiecznie przeszkadzającymi, piątymi kołami u wozu. 

5. Brak wyznaczonych granic – dziecko nie wie co może, a czego nie. Potrzebujemy pewnych norm i standardów, by zachować zdrowie psychiczne. Niech to będą zdrowe zasady i normy, a nie w stylu: dlaczego 4 a nie 5 ze sprawdzianu? Niech dziecko wie, kiedy może do Ciebie przyjść z pierdołą i skupiać Twoją uwagę na sobie. Kiedy masz czas TYLKO dla siebie, a kiedy ono ma czas, by zająć się tylko sobą. A kiedy macie czas na wspólną zabawę? Wiele matek mówi, że zajmuje się dzieckiem i poświęca czas swoim pociechom cały czas. Jednak po przeanalizowaniu ich zachowań, okazuje się, że zajmowaniem się dziećmi i dla nich to ciągłe pranie, sprzątanie, karmienie i krzyczenie na nie. Ani jednej minuty spędzonej z dzieckiem, tak jak ono tego chce – na zabawie, śmiechu, beztrosce.

Sytuacja:

Moje dziecko chce stale na siebie zwracać uwagę. Kiedy jestem spokojna i wypoczęta nie przeszkadza mi, że moje dziecko wchodzi mi na głowę. Ale kiedy jestem zmęczona i zła, tracę cierpliwość, krzyczę na nie i czasem dam klapsa, szarpnę je czy popchnę. Potem mam wyrzuty sumienia i staram się mu to wynagrodzić i jestem dla niego bardzo miła, aż znów się męczę i koło się zamyka…

Bardzo częsty obrazek matki Polki 🙁 A wystarczy zastosować kilka prostych technik. Wyznaczyć sobie czas, miejsce i osoby wobec, których chcemy pełnić określoną rolę życiową. Podzielić obowiązki, zaangażować wszystkich członków rodziny w te obowiązki, oddelegować zadania na miarę prawdziwych możliwości innym, wyznaczyć granice, przepracować przekonania. Chwilę to zajmie, potrzeba zaangażowania, czasu i konsekwencji. Tymczasem jest tak, że poświęcamy się, jesteśmy przemęczone i wyżywamy się na swoich dzieciach, które ogłupiałe już nie wiedzą, co mogą, a co nie. Bo raz za to samo są chwalone i przytulane, a raz dostają opiernicz i są bite…

5. Niszczące przekonania – które powodują, że zachowujesz się właśnie tak, a nie inaczej wobec swoich obowiązków, rodziny i dzieci. Może masz przekonanie, że dzieci trzeba mieć, bo tego chciała mama i społeczeństwo, więc się zdecydowałaś, bo wypada. Bo kobieta jest tylko kobietą, wtedy gdy ma dzieci i zdecydowałaś się na dziecko, ale ono jest dla Ciebie tylko przeszkadzajką… Jest to jest, ale lepiej, żeby nie przeszkadzało, nie zawracało tyłka, bo Ty zajęta jesteś sprzątaniem dogadzaniem partnerowi itd. A może masz przekonanie, że TYLKO kobieta odpowiada za wychowanie dzieci i nie chcesz angażować we współwychowanie swojego partnera, w końcu on jest do zarabiania pieniędzy. A może masz przekonanie, że tylko wyrodna matka porzuca swoje dziecko, zostawia je pod opieką mamy/teściowej/opiekunki i idzie na randkę z mężem? A może jesteś przekonana, że jesteś zła matką kiedy Twoje dziecko płacze i dlatego jesteś na każde jego skinięcie palca? Jak odkryć swoje przekonania? Technika jest prosta! Wystarczy, że wypiszesz trudną dla siebie sytuację czy zachowanie i odpowiesz na pytanie, co to dla Ciebie znaczy?

Przykład odnajdowania przekonań:

  • Gdy moje dziecko płaczę, od razu reaguję. Widzę, że moje dziecko wykorzystuje to i za każdym razem, gdy chce coś wymusić od razu płacze. Wiem też, że do niczego dobrego to nie prowadzi, ale i tak nie potrafię tego zmienić.
  • Zatem, co oznacza dla Ciebie, że Twoje dziecko płacze?
  • Że jest nieszczęśliwe.
  • A co oznacza, dla Ciebie, że Twoje dziecko jest nieszczęśliwe.
  • Że nie potrafię o niego zadbać?
  • A co oznacza dla Ciebie, że nie potrafisz o niego zadbać?
  • Że jestem zła matką.

I tak dochodzimy do sedna problemu. Dopóki nie zastąpisz tych niszczących przekonań, budującymi, zdrowymi, nic się w Twoim życiu nie zmieni. Działamy tak, jak dyktują nam zachowania, nasze przekonania. Dlatego Ty wiesz, że tak być nie powinno, a mimo to nie potrafisz tego zmienić. A jak to zrobić? Już wkrótce dostępny będzie Kompleksowy Program Rozwojowy dla Polek – WomanPower, a w nim ogromna ilość sprawdzonych i skutecznych technik zarządzania sobą w czasie, zarządzania swoimi rolami życiowymi, zamieniania niszczących przekonań tymi budującymi i wiele więcej. 

Zapisz się na listę osób zainteresowanych tym kompleksowym programem online, a już wkrótce otrzymasz informację o  możliwości dołączenia do setek zadowolonych kobiet. 

Vika Nova