Scena z piaskownicy. Dwóch szkrabów bawi się, a ich matki siedzą na pobliskiej ławce. Jedna zaczyna rozmowę, bo uwiązana dzieckiem, mało ma możliwości pogadania z dorosłymi. 

Mój synek już sam robi siusiu na nocniczek – mówi szczęśliwa matka A. Ma bowiem w głowie tę męczarnie, gdy musiała stale zmieniać pieluchy i nie mogła się doczekać, gdy jej dziecko będzie bardziej samodzielne. Matka B spogląda na uśmiechniętą matkę A, na jej dziecko, a potem swoje.

A mój potrafi mówić już 3 słowa! – chwali się dumna matka B. Jest tak dumna, że mogłaby o tym mówić stale. Jaka była szczęśliwa, gdy usłyszała pierwszy raz: mama. Matce A gaśnie uśmiech i powoli czuje irytację, więc mówi:

-Mój mówi już od kilku miesięcy. Potrafi powiedzieć: mama, tata, daj, chodź – wylicza, na co matka B już bez uśmiechu i z niemałym nerwem dorzuca:

-A mój sam przynosi swoje buciki przed wyjściem na plac zabaw! – już bardziej uniesionym głosem.

-Mój zakłada sam kurteczkę – nie jest dłużna matka A i obie tracą humor, a w głowach rozbrzmiewa: ale z niej suka!

Ta scena to rzeczywistość wielu polskich mam. Skąd się bierze taka złość i wrogość wobec innych matek, które chcą pochwalić się swoim dzieckiem? Ano z  niszczących przekonań na swój temat. Jak toczy się ta rozmowa przez pryzmat domysłów i przekonań.

Matka A : Mój synek już sam robi siusiu na nocniczek – mówi, bo jest szczęśliwa, bo duma ją rozpiera. Bo zaangażowała swój czas, siły i pieniądze na nową życiową rolę – bycie mamą. Bo głównie ona zajmuje się dzieckiem, dba o jego prawidłowy rozwój i jako dumna, szczęśliwa mama, chce o osiągnięciach swojego dziecka informować cały świat. Gdyby miała więcej odwagi, stałaby na rogu ulicy i krzyczała co tchu w płucach: moje dziecko już samo siusia na nocnik! Jej intencją jest podzielenie się swoim szczęściem, dumą z tego, że to też, a może przede wszystkim jej zasługa. Jej dziecko, obecnie to cały jej świat. Nie, jej intencją nie jest dopierdolenie innej matce. Skąd to wiem? Bo sama jestem mamą i mam wśród swoich klientek też mamy. Zadaję pytania i uzyskuje odpowiedzi. Nie żyję domysłami.

W idealnym świecie, bez kompleksów i rujnujących przekonań, że jesteśmy beznadziejnymi matkami, Matka B, zareagowałaby tak:

-To wspaniale! Pewnie jesteś z niego dumna. Jesteś dobrą mamą. Gratuluję!

Intencje matki A zostałyby prawidłowo odczytane, a potrzeby zaspokojone: potrzeba docenienia, uznania jej trudu, współodczuwania jej dumy i szczęścia. Ale nie żyjemy w idealnym świecie, a polskie kobiety są pełne niszczących przekonań. Jednym z nich jest to, że jesteśmy złymi, beznadziejnymi i wyrodnymi matkami, dlatego matka B zareagowała tak: 

Mój jeszcze nie robi siusiu na nocniczek i co? To znaczy, że jestem zła matką? Co sobie myślisz, że jesteś lepsza, że masz fajniejsze dziecko?! To co ty na to?: A mój potrafi mówić już 3 słowa!

Na co matka A zbita z tropu myśli sobie: o co Ci chodzi? Rywalizujesz ze mną? Chciałam tylko podzielić się z tobą moim szczęściem i sukcesem, a ty się licytujesz? No to masz: Mój mówi już od kilku miesięcy. Potrafi powiedzieć: mama, tata, daj, chodź.

Tak to wygląda. Kompleksy i niszczące przekonania na nasz temat, temat innych ludzi i świata sprawiają, że stajemy się przewrażliwionymi na swoim punkcie egocentryczkami, które w słowach, zachowaniach i reakcjach innych ludzi szukają potwierdzenia swoich własnych przekonań. Dlatego jeśli mam na dnie serca przekonanie na swój temat, że jestem złą, wyrodną, beznadziejną matką to chwalenie się innej matki uznam za policzek i próbę udowodnienia, że jestem złą, beznadziejną, wyrodną matką. 

Większość z tak reagujących matek, nawet nie zdaje sobie sprawy z istnienia niszczących przekonań, które pchają je do takich reakcji. Do wkurzania się, rozpamiętywania, wyzywania w myślach, do niezdrowej rywalizacji. Jedno jest pewne, że można się nie złościć. Można pogratulować, pochwalić, docenić i dobrze się z tym czuć. Traktować innych, jak same chciałybyśmy być traktowane, wystarczy odnaleźć na dnie serca te niszczące przekonania, a potem zrobić z nimi porządek. Więc jeśli wkurzają Cię inne matki, gdy chwalą się swoimi dziećmi. Doprowadzają Cię to do szału, smutku czy innej nieprzyjemnej emocji, zapraszam na kurs Przekonaj się!, gdzie wspólnie rozprawiamy się z niszczącymi przekonaniami, by szczęśliwiej i spokojniej żyć. 

ENJOY YOURSELF!

Vika Nova

[yikes-mailchimp form=”2″]