Prze ostatnie tygodnie przyglądałam się, jaką siłę i powszechność ma zniekształcenie poznawcze WSZYSTKO albo NIC lub jak ktoś woli, myślenie czarno – białe. A gdybym pisała ten artykuł dla kolegów i koleżanek z branży, nazwałabym te zniekształcenie dychotomizacją, bo taką fachową nazwę nosi. Bez względu na to, która nazwa najbardziej Ci przypadła do gustu, zależy mi na tym, abyś przede wszystkim poznała niszczącą siłę tego zniekształcenia oraz zastanowiła się, jak często występuje ono w Twoim myśleniu.

Jakiś czas temu napisałam komentarz do sytuacji, jakiej doświadczył Alfie i jego rodzice. Sprawa głośna i nie o nią tutaj chodzi, choć serce mi krwawi nadal. Znaczenie ma to, że wiele kobiet napisało mi, że skoro mi się to nie podoba to co ja robię w Anglii. Zgodnie z tym myśleniem powinnam albo WSZYSTKO kochać w Anglii i NIC w niej nie krytykować, jej prawa, obyczajów, kultury, albo wyjechać stąd skoro NIC (kilka rzeczy) mi się tu nie podoba. WSZYSTKO albo NIC. Według tego myślenia, nie mam prawa krytykować ŻADNEJ, choćby najbardziej kontrowersyjnej czy niesprawiedliwej sytuacji, która zachodzi w tym państwie, bo albo mam kochać i bezwzględnie WSZYSTKO tolerować, albo stąd spadać.

Kilka lat temu zauważyłam, że mój maż albo milczy, co zdarza mu się w większości sytuacji, albo potrafi krzyknąć, co mu się zdarzyło w ciągu naszego całego życia z 3 razy. Raz, że nie jestem przyzwyczajona do takich jego reakcji, dwa to typowe dla osób uległych. Takie osoby ciskają wiele rzeczy w sobie, nie mając i odwagi, ale i umiejętności reagowania w inny sposób i w pewnym momencie, kiedy czara się przelewa, wybuchają. Nie tędy droga. Pamiętam naszą rozmowę i odpowiedź na zwrócenie mu uwagi. Odpowiedział mi wtedy  pytaniem na pytanie (notabene strasznie tego nie lubię): to co, mam milczeć? Zszokowała mnie jego odpowiedź, skrajności są typowe dla tego zniekształcenia. I choć świat złożony jest z dualizmu: dobro – zło, piękne – brzydkie, radość – smutek, to jest w nim wiele odmian szarości. Gdzieś przeczytałam, że szarość ma aż 256 odcieni.  Po otrząśnięciu się z osłupienia, odpowiedziałam, że

między milczeniem a krzykiem są jeszcze inne formy komunikacji, jak: szept, stanowczy głos, śpiew i wiele innych.

Można też skorzystać ze słowa pisanego czy obrazkowego. Ponoć to właśnie obrazy trafiają do nas najbardziej. A czasem nie trzeba nic mówić, bo ekspresją naszej twarzy czy mową ciała możemy przekazać wystarczający komunikat. Jako terapeutka zdaję sobie sprawę, że w domu mojego męża, jego rodzice, właśnie w taki sposób się komunikowali. Ojciec milczał, a rozgoryczona matka, krzyczała. Stąd znajomość tylko tych dwóch, skrajnych sposobów reakcji wokalnej na różne sytuacje. 

Jakże wielkie zdziwienie pojawiło się na twarzy mojego męża, gdy zaczęłam wymieniać inne formy porozumiewania się. Od tamtej pory minęło wiele czasu, a mój mąż poznał wiele  szarości, które mieszczą się między milczeniem, a krzykiem. 

Jakiś czas temu zobaczyłam post kobiety, która utyła 5 kg. Wściekła i rozżalona nazwała siebie w nim grubaską. Bo albo jest chuda, albo gruba. Nie ma nic pomiędzy. A teraz sobie wyobraź, że ta kobieta ma 175 wzrostu i ważyła 60 kg, a potem przytyła 5 kg. Co oznacza tylko tyle, że teraz waży 65 kg. Takie są fakty, ale myślenie czarno – białe powoduje, że nie widzi w lustrze nadal szczupłej osoby, tylko własnie grubaskę.

Jakaś matka, zdarzyło jej się z kilka razy w ciągu wielu lat krzyknąć na dziecko, uważa, że jest beznadziejną, wyrodną matką. Bo albo na WSZYSTKO się godzi, ZAWSZE jest opanowana i spokojna do swojego dziecka i NIGDY na niego nie krzyczy – wtedy jest wspaniałą matką. Albo, jak na nie krzyknie, nawet, gdy zdarza się to niezwykle rzadko, jest wyrodną matką.

Studentka oblała jeden egzamin w ciągu 3 lat studiów i uważa się za głupią, bo albo ZAWSZE idealnie zdaje WSZYSTKIE egzaminy i nie ma NIGDY ŻADNEJ poprawki, albo jest tępa i nie nadaje się na studia. 

Żona wkurza się na męża, bo on NIGDY jej nie pomaga i nie widzi, że czasem wracając z pracy zrobi zakupy albo gdy ona dłużej śpi przygotuje śniadanie. Nie widzi też, że chodzi do pracy i czasem pomaga przy lekcjach dzieciom. I w związku z tym albo on ma robić WSZYSTKO tak, jak ona chce albo jest beznadziejnym dziadem i nie nadaje się do NICZEGO.

WSZYSTKO albo NIC to najpopularniejsze zniekształcenie poznawcze, które powoduje, że jesteśmy ślepe na fakty i budujemy wokół siebie zniekształconą, fałszywą rzeczywistość, która jest bolesna i niesprawiedliwa zarówno dla nas jak i dla naszego otoczenia.

OK, to jak poradzić sobie z tym zniekształceniem? 

Zapisz na kartce zdanie, które jest potwierdzeniem tego zniekształcenia. Te słowa to: WSZYSTKO, WSZYSCY, NIKT, KAŻDY, ZAWSZE, NIGDY, np.:

On NIGDY mnie nie słucha.

NIKT mnie nie szanuje.

KAŻDY mnie olewa.

ZAWSZE zachowuję się jak idiotka.

Itd.

A wtedy znajdź 3 sytuacje ze swojego życia, które przeczą temu stwierdzeniu. Na przykład:

On NIGDY mnie nie słucha. 

Sytuacja zaprzeczająca: pamiętam, jak opowiadałam mu zabawną historię z dzieciństwa, słuchał mnie wtedy uważnie i oboje śmieliśmy się do rozpuku.

NIKT mnie nie szanuje.

Sytuacja zaprzeczająca: ostatnio jak poprosiłam swoje dziecko, by posprzątało zabawki, wykonało polecenie, co jest dla mnie oznaką szacunku.

A jeżeli potrzebujesz pomocy przy pracy nad zniekształceniami poznawczymi i niszczącymi przekonaniami, które są dla nas tym samym, czym klapki na oczach konia, zapraszam do zapisania się na listę osób zainteresowanych Kompleksowym programem Rozwojowym dla Polek w UK – WomanPower.

Enjoy Yourself!

Vika Nova