Moja historia

 Pierwsze produkty online sprzedawałam 14 lat temu, czyli 6 lat po założeniu swojej firmy. Był to czas, gdzie istniały tylko takie portale jak Onet i Wirtualna Polska. Pierwsze odważne osoby zaczęły prowadzić na nich swoje blogi, w sieci istniała mała konkurencja, a webinary nazywały się konferencjami internetowymi i istniały 2 bezpłatne narzędzia do ich przeprowadzania. Wtedy nikt jeszcze nie słyszał o Google, które trafiło do Polski w 2005 roku. Ekspercki świat online był bardzo mały i znaliśmy się wszyscy. W tym czasie powstał też pierwszy w Polsce serwis do sprzedaży kursów online – nieistniejący już, całkowicie darmowy Interkursy.pl. Na początku byłam pierwszą kobietą, która sprzedawała na nim swoje produkty cyfrowe. A pierwszy kurs PDF, który sprzedawałam to Asertywność, czyli sztuka wyrażania siebie i kosztował 19,99 zł. Takie czasy, takie ceny.

Kiedy urodziłam drugiego syna i dość szybko zdiagnozowano u niego autyzm, wiedziałam, że moim priorytetem jest zaangażowanie się w jego rozwój i wychowanie. Na wiele miesięcy zapomniałam o moich ebookach i kursach umieszczonych w sieci.

Interkursy.pl był cudowny między innymi dlatego, że można było publikując swoje produkty cyfrowe na sprzedaż, zachęcić partnerów do ich promocji i sprzedaży za określoną prowizję. Byłam hojna dla potencjalnych partnerów dając im nawet 50% prowizji ze sprzedaży. I to dzięki tej hojności, gdy po kilkunastu miesiącach zajmowania się autystycznym dzieckiem i wycofaniu się z działań biznesowych, zajrzałam na swój profil na Interkursy, odkryłam, że nic nie robiąc zarobiłam… blisko 5 tysięcy złotych! To partnerzy zainteresowani moim produktami i wysokimi prowizjami w czasie, gdy byłam całkowicie pochłonięta terapią syna, promowali i sprzedawali z sukcesem moje produkty. I może kwota 5 tysięcy złotych nie robi dziś wrażenia, gdy podczas 3 dniowej sprzedaży można wygenerować kilkaset tysięcy złotych, to fakt, że nie kiwnęłam palcem dał mi ostateczny dowód, że wirtualny świat przynosi bardzo realne pieniądze, pasywny dochód i warto się w niego zaangażować.

 Terapia mojego syna kosztowała miesięcznie 7 tysięcy złotych i trwała 5 lat, gdyby nie biznes online nie mogłabym całkowicie zaangażować się w jego prawidłowy rozwój, terapię i jednocześnie zarabiać na nie będąc uzależnioną od wszelkich fundacji i opieki społecznej.

Kiedy wróciłam aktywnie do sprzedaży produktów online, a tym samym do Internetu doznałam szoku! Nie było nas garstki ekspertów, ale miliony. Google na stałe zagościł w domach Polaków, a kursy online, blogi i webinary stały się normą w biznesie. Zmieniło się dużo, przybyło ogrom konkurencji, zmieniły się zasady i narzędzia tworzenia i sprzedaży produktów cyfrowych, ale nie zmieniło się jedno – wirtualny świat przynosi realne dochody i gwarantuje wolność, której nie może dać żaden biznes w realu. A dziś zarabianie na swojej wiedzy i budowanie eksperckich biznesów online jest dziecinnie proste. Nikt już bowiem z wielkimi oczami nie pyta – a co to jest ebook czy e-learning? Ludzie nie mają czasu, szukają łatwo dostępnych i przynoszących szybkie efekty rozwiązań. Internet i wujek Google stały się dla nas chlebem powszednim. Dziś pieniądze nie leża już na ulicy, ale są ogólnie dostępne w sieci i warto po te dobrodziejstwa wyciągnąć ręce. Szczególnie, gdy jest się taką Ekspertką jak Ty!

lat doświadczenia

Dyplomów - WPiA UG, Psychologia społeczna i socjologia, Zarządzanie logistyczne, Finansami przedsiębiorstwa, Akredytowany specjalista ds. funduszy UE, Komunikacji interpersonalnej i asertywności, Design Thinking, Arteterapeutka, Terapeutka CBT i REBT.

Wydane ksiażki - Odważ się i zacznij zarabiać! oraz Emigrantka - obie zyskały miano bestsellerów już w okresie przedsprzedaży. A pierwsza z nich doczekała się 4 dodruków.

Napisanych, eksperckich artykułów w tym Kampania Dzieci toną w ciszy..., którą w ciągu 2 dni przeczytało blisko 2 mln ludzi. Padł mi serwer, a FB po raz pierwszy zbanował mi fanpage myśląc, że to jakieś sztuczki. Drugi raz zrobił to podczas sprzedaży Odważ się... i znów nie uwierzył, że taki ruch na fanpage spowodowany jest reakcją Klientek, a nie robotów.

Zadowolonych Klientek