Potrzeba bycia genialnie wykształconą, kompetentną i z tytułami wynika z przekonania, że moją wartość określa to, co umiem. Nic bardziej błędnego! I właśnie w tym artykule rozprawię się z kolejnym niszczącym i bardzo powszechnym przekonaniem wśród polskich kobiet.

Jeszcze tylko ten jeden dyplom, jeszcze tylko ten kurs, to szkolenie, te studia i już wtedy będę zajebista. A za 10 kolejnych dyplomów zajebistości we własnych oczach nie przybywa, za to czasu, sił i pieniędzy ubywa. Znasz to?

Jakiś czas temu odwiedziła mnie moja klientka. Lubię, gdy klientki przyjeżdżają osobiście odebrać ode mnie ksiażki, bo mogę z nimi porozmawiać i poznać je lepiej. I tak klientka ubrana nienagannie, w garsonkę, siedząca z lekko na bok przechylonymi kolanami (jak dama), opowiadała czym się zajmuje i ile jeszcze MUSI zrobić szkoleń, żeby móc w końcu być tylko na swoim. Zapytałam zatem kto tego wymaga: angielski system prawny? Są przecież zawody, które bez odpowiednich kwalifikacji nie można wykonywać. Lekarz, prawnik, elektryk itd. Ale wciąż większość zawodów nie wymaga specjalnych dyplomów i szczególnie tu w Wielkiej Brytanii bardziej liczy się doświadczenie niż papier. Co mnie szalenie cieszy, bo sama stawiam na praktyków, a nie teoretyków. 

Do szału doprowadzają mnie telefony od doradców finansowych, którzy mają odpowiednie papiery, ale za to puste konta. I jak ktoś, kto zarabia miesięcznie 2000 funtów i wydaje je na bieżąco ma zarządzać moim majątkiem wartości pół miliona funtów? W teorii wszystko jest łatwe: odchudzanie – wystarczy dieta i ćwiczenia, zarabianie – wystarczy wziąć się do roboty, granie na instrumencie – wystarczy nauczyć się i tyle, wychowywanie dzieci – wystarczy, że nauczymy je magicznego bycia, bycia grzecznym (cokolwiek to znaczy).

Wracając do mojej klientki, otóż nikt poza nią samą tego od niej nie wymaga. Nie musi zrobić jeszcze tryliona szkoleń i zdobyć tryliona dyplomów, by móc prowadzić swoją działalność gospodarczą w swojej branży. Ale wierzę, że MUSI zrobić te trylion szkoleń i dyplomów, bo wierzy, że dzięki nim będzie bardziej lubiana, akceptowana, szanowana. Pytanie brzmi: kiedy się zatrzyma? Kiedy zdecyduje, że kwalifikacji wystarczy? Otóż nie zatrzyma się, dopóki nie zmieni niszczącego przekonania: że, żeby zasłużyć na czyjś podziw, uznanie, sympatię MUSI być doskonale wykształcona, najlepsza we wszystkim i mieć najwyższe kompetencje. Gdy zrobi trylion szkoleń, wymyśli kolejne milion i tak w kółko. Nie wykorzysta wiedzy nabytej podczas tych szkoleń, bo nie o wiedzę chodzi.

Dlaczego kobiety tak cisną i angażują czas, siły i pieniądze w ciągłe doszkalanie się, choć pozostają wciąż na tych samych beznadziejnych stanowiskach i wciąż chodzą do znienawidzonej pracy? Właśnie dlatego, że wierzą, że ich wartość określają czynniki zewnętrzne – w tym przypadku ludzie. Że ktoś w końcu zauważy i potwierdzi, że są kompetentne, doskonale wykształcone, a więc coś warte. Godne życia. 

A oto kilka przykładów “wielkich” niewykształconych ludzi:

  1. Albert Einstein – fizyk, noblista. Mój największy autorytet, który był geniuszem po podstawowym wykształceniu. Wyleciał z liceum, a to i tak nie przeszkodziło mu zdobyć nagrodę Nobla, opublikować ponad 300 artykułów naukowych z dziedziny fizyki. Był nogą z matmy, ale ostatecznie skończył pod presją i z wielkim trudem, szkołę średnią. Towarzystwo uznało, że nie wypada geniuszowi być “głupkiem”. 
  2. William Shakespeare – poeta i dramatopisarz. Zakończył edukację w wieku 13 lat. Jak widać, żaden tytuł i szkoła nie były powodem jego umiejętności pisarskich.
  3. Abraham Lincoln – prezydent USA. Uznawany w dzieciństwie za lenia, ledwo skończył średnią szkołę. Nie przeszkodziło to w uznaniu go, obok Kennedy’ego, za najbardziej znanego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Napisał i wygłosił najsłynniejszą przemowę w historii tego państwa i przyczynił się do zniesienia niewolnictwa.
  4. Henry Ford – konstruktor, milioner. Pochodzi z wiejskiej rodziny, skończył tylko podstawówkę, a mimo to wyznaczył początek nowej ery industrializacji. 
  5. John D. Rockefeller – milioner, filantrop. Po gimnazjum, a stał się najbogatszym człowiekiem wszech czasów. Jego rodzina rządzi tym światem, mając w garści banki centralne. 
  6. Steve Jobs – współzałożyciel Apple. Adoptowany za obietnicę dobrego wykształcenia, nie skorzystał z szansy. Produkty z symbolem jabłka rocznie kupuje miliony ludzi. 
  7. Walt Disney – rysownik, zdobywca Oscara. Po podstawówce, uznany z człowieka bez talentu, wyobraźni i zdolności rysunkowych. To nie dzięki szkole i dyplomom stworzył kultową Myszkę Micky, która umilała mi każdą niedzielę w PRLowskiej Polsce.
  8. Gisele Bündchen – modelka, milionerka. Zamiast uczyć się, pracowała do czego zmusiła ją bieda w rodzinie. Porzuciła szkołę w wieku 14 lat. Brak dyplomów nie przeszkodził jej bycia twarzą takich marek jak: Dior, Dolce & Gabbana, Versace, Givenchy, Valentino, Ralph Lauren czy Chloe.
  9. Coco Chanel – twórczyni międzynarodowej marki odzieżowej. W wieku 18 lat po opuszczeniu sierocińca, zakończyła edukację, a mimo to zrewolucjonizowała rynek modowy. Coco jako jedyna osoba z tej branży trafiła na listę 100 najbardziej wpływowych osób XX wieku magazynu Time.
  10. George Foreman – pięściarz. W wieku 15 lat rzucił szkołę dla boksu. Żadna zatem szkoła z tradycyjnej ścieżki edukacji nie zagwarantowała mu dwukrotnego tytułu mistrza w wadze ciężkiej. Drugi tytuł zdobył w wieku 45 lat!

Mogłabym tak wymieniać nazwiska z różnych dziedzin i branż, z różnymi osiągnięciami jeszcze długo, ale nie o to chodzi. Chodzi o to, że Twoje przekonanie o tym, że dyplomy i kompetencje powodują, że jesteś kimś ważnym, wyjątkowym i dzięki nim zdobędziesz podziw, sympatię i szacunek jest niszczące. Bo im dłużej je utrzymujesz, tym dłużej zdobywasz nic nie znaczące tytuły, które i tak nie podnoszą Twojej wartości, szczególnie w Twoich własnych oczach. To nie one są wyznacznikiem Twojej wartości i nawet nie wiedzy. W dzisiejszych czasach co druga Polka ma wyższe wykształcenie, a tylko nieliczne z nich wykonują swój zawód. Sama mam 10 dyplomów! Ale to, co powoduje, że jestem wyjątkowa i warta wszystkiego co osiągnęłam nie są dyplomy, ale to, co łączy mnie z ludźmi powyżej – odwaga i determinacja.

A jeśli chcesz sama przekonać się o swojej wartości i przestać kolekcjonować dyplomy, zapisz się na listę osób zainteresowanych kursem Przekonaj się! Rozprawimy się z niszczącymi przekonaniami, żebyś miała więcej odwagi do działania i osiągała swoje cele, wierząc w siebie i sobie, a nie innym.

Enjoy Yourslef!

Vika Nova